Monday, October 3, 2011

Naszkicowane węglem

Nie jest ładna, jej nawet nie można zaliczyć do grona dziewcząt o urodzie przeciętnej. Po prostu istnieje, nieokreślona, dla większości nieciekawa, o odpychającej aparycji.
I obumiera, powoli, warstwami, gnije, a cały ten smród maskuje swoim odizolowaniem się od reszty ludzkości.

Chciałaby nie myśleć, nie wiedzieć, nie znać, nie czuć, nie rozumieć.
Zrozumienie jest wyrokiem. Rzeczywisty wstręt do samej siebie. Słodka siostro Autodestrukcjo, pomóż. Pomóż, jak tylko możesz.

Wrzeszczy tak głośno, że pęka jej czaszka. Dwadzieścia dziewięć pęknięć, dwadzieścia dziewięć i ani jednego mniej.
Odliczanie minut i fałszywa modlitwa, śmiech ludzi zwyczajnych. Bam. Kubek w idiotyczny wzorek rozbija się o podłogę, napięcie mięśni szkieletowych – zanika, stopniowo, przecież nie nagle, nie od razu. Samokontrola.
Musiała przystosować się do życia wśród ludzi.
REPRESJA napisane czarnymi literami na bandażu owijającym jej usta.

12.08.2011
Niedawno z mojej głowy zaczęła wypływać jakaś czerń. Chciałabym zwolnić bieg moich myśli, bo wszystko za szybko, za szybko, potknięcie!, za szybko.
Słyszę, jak ktoś za mną podąża, słyszę jego ciche kroki, przesuwany na bok gruz. Łuszczące się ściany.
Każdy zakamarek mojej pamięci jest wypchany wspomnieniami rodzącymi bezsensowne przemyślenia.
Znalazłam się w środku gry złudzeń?
Nie.
Tak.
Nie, to nie są złudzenia.

Zawsze jest jakaś nerwowa. Kupując kawę, gotując wodę, pijąc kawę, tłukąc kubek, zawsze.
Smród ogarnia rzeczywistość, świat staje się nieczytelny. Ktoś wywołał ją z koszmarnego snu, a, cholera, nauczyła się w nim żyć. A teraz bez końca schodzi ze schodów. 

- Wiesz, co jest prawdziwym ludobójcą? Samotność. Samotność, do kurwy nędzy.
- Nie rozumiem.
Adrian siedzi na krawężniku i wlepia nieprzytomne spojrzenie w twarz koleżanki. Powietrze stoi w miejscu, a ona myśli, że zaraz się udusi.
- I nie zrozumiesz – odpowiada.

03.09.2011
pochowają mnie
szybko i bez uśmiechu
struci problemami
życia straconego

Lubiła cuchnąć niepokojem, który odstraszał ludzi wiernych wszelkiego rodzaju normom ustanowionym przez ogół społeczeństwa. Lubiła malinową herbatę i dobre papierosy, szczególnie, kiedy padał deszcz. I nocą, kiedy ciemność była trochę za gęsta.
Lubiła.

No comments:

Post a Comment