Nie wychowała się w złej dzielnicy. Właściwie to bardzo porządne bloki, z porządnym podwórkiem, i śmietnikami w stanie nie najgorszym. Że zapach - ładniejsze cegły tego nie zamaskują.
Wszyscy pijacy pili pod starym szyldem PKO, słońce tam nie świeciło, i zawsze była kałuża, kapało ze starej zardzewiałej rury. Ludzie przechodzili szybko, nie chcieli zwracać uwagi. Zresztą, butelki nigdy nie zalegały, zawsze odniesione do sklepu. Czy kaucja, czy przyzwoitość, ważne, że nie zalegały.
Miała przyjaciół, dzieciaczki w podartych jeansach, dziewczynki udające chłopaków i chłopaków udających, że nie obchodzą ich dziewczynki.
Spocona uśmiechnięta buzia nie zauważała wszystkiego.
I raz Kasia, Kasia, którą wszyscy lubili, bo kopała po męsku, i w ogóle mianowali ją przywódczynią podwórka.
- Wiesz, widziałam twojego tatę, z tymi wszystkimi innymi. Strasznie krzyczał.
Ona tylko wzruszyła ramionami.
- To co, w domu też krzyczy.
Kochała rodziców, naprawdę kochała. Nawet mówiła “mamusiu” i “tatusiu”, Ciepły Oddech zawsze powtarzał, że nie ma się czego wstydzić, bo wszystkie dzieciaczki tak mówią.
W sumie polubiła zapach wódki.
Kochała rodziców. Ale nie płakała, kiedy mamusia leżała skulona na podłodze, a całą skroń miała we krwi. Leciały fajne kreskówki, a widok był przeciętny.
A kiedy ją zabierali, i wozili po tych wszystkich komisariatach, strasznie się wynudziła. Wrzeszczeli na siebie, targali po sądach, Ciocia nie chciała odpuścić, powiedziała, że odbierze władzę rodzicielską tym skurwielom, tak powiedziała.
Ona siedziała w tym ciemnym kącie, i nikt jej nie zauważał.
Sama musisz sobie te rany wylizać.
- Nienawidzę ich. - Wyjęła papierosa z ust i wpatrywała się w Przyjaciółkę. Wiedziała, że brzmi bardzo przekonująco, więc kontynuowała: - Z ich znajomości wynikłam ja, z mojej znajomości z nimi nie wynikło nic oprócz spieprzonego dzieciństwa.
Przyjaciółka westchnęła, tak jak zawsze, kiedy nie wiedziała, jak zareagować.
Sama musisz sobie te rany wylizać.
- Nienawidzę ich. - Wyjęła papierowa z ust i wpatrywała się w ekran komputera. Lubi tą Znajomą, bardzo ją lubi, tak jak biedak polubi innego biedaka, tak jak sucha ziemia polubi wiadro wody. Lubi ją tak trochę do łez, bo za dużo wszystkiego wypływa.
- Nienawidzę ich. - Wyjęła papierowa z ust i wpatrywała się w ekran komputera. Lubi tą Znajomą, bardzo ją lubi, tak jak biedak polubi innego biedaka, tak jak sucha ziemia polubi wiadro wody. Lubi ją tak trochę do łez, bo za dużo wszystkiego wypływa.
WYLIZAĆ. Nie-
Raz nakleiłam plaster na rozwalone kolano, odkleiłam po kilku dniach. Śmierdziało. Mówili, że zgnilizna.
Kochała rodziców, naprawdę kochała. Nie umiała ich zostawić. Płakała w swoim pokoju, to z Tramalem w dłoni, to z pięścią w zębach, to z paznokciami wbitymi w ramiona.
Kochała rodziców, naprawdę kochała. Nie umiała ich zostawić. Płakała w swoim pokoju, to z Tramalem w dłoni, to z pięścią w zębach, to z paznokciami wbitymi w ramiona.
Kochała rodziców, ale nie płakała, kiedy mamusia leżała skulona na łóżku, bo choroba zabijała ją od środka, martwica kości udowej, czy jakoś tak.
W sumie była pozbawiona współczucia, dysfunkcjonalny system rodzinny.
- Hej, Agnieszka, wiesz, jak wyglądają moje emocje?
- Hmm?
- Jakby wszystko wrzucić do pieprzonego worka, a potem podrzucić bombę. Wymieszane, rozerwane, nikt nie będzie na to patrzył, bo wszystko się pali i śmierci, o, moje emocje, ot, co.
Płakała przez cały film, bo przecież jej kochany bohater tam umiera.
Właściwie, to płacze bardzo często.
-Za często używasz słowa ‘cholera’, powinnaś sobie znaleźć jakieś zamienniki
-Za długo żyję z moimi rodzicami
- Nie ufasz nikomu, z nikim nie gadasz, pieprzysz jakieś idiotyzmy o tych twoich książkach i filmach, i zespołach. Wyluzuj trochę i nie uśmiechaj się jak wariatka, to może przestaną tak o tobie gadać.
Przyjaciel nie wiedział nic o życiu, a jej to odpowiada, stęskniła się za niewiedzeniem.
Kochała rodziców, naprawdę kochała. Przestała ogarniać ten syf na podłodze, wszystko zalazło kurzem.
- Jezu, matka jest taka denerwująca.
Przyjaciel spojrzał na nią w ten idiotyczny sposób.
- To wolisz, żeby miała cię w dupie, czy żeby się tobą tak przejmowała?
Ona tylko kręci głową. Nie zna odpowiedzi.
Zabiłaby ją, tym samym nożem którym kiedyś przecinała własny naskórek.
Pieprzona klatka zawsze jest otwarta. Zawsze. A ona tak bardzo chciałaby, żeby była zamknięta, na dobre, żeby nie widziała i czuła się zakuta.
Przegrywasz swoje życie, i wiesz, że nigdy nic nie zyskasz.
No comments:
Post a Comment