heroin, be the death of me
Czasami krztuszę się własnymi słowami. Nie mówię dużo, wolę słuchać. Ale kiedy uwalniam skażone wszelakimi toksynami frazy, czuję, jak balansuję na krawędzi. I to jest ten moment zaraz po straceniu równowagi - w ciągu jednej sekundy uświadamiasz sobie sens własnego życia. Tylko że potem jest już za późno, wszechobecna czerń zalepia ci oczy i usta, miażdży kończyny, wyrywa włosy, powoli, sadystycznie rozkoszując się krzykiem twojego umysłu. Wszystko dzieje się ciągu ułamków sekund, przecież zbyt mocno wrosłam w rzeczywistość.
Poszarpane od strachu źrenice nie powiedzą prawdy komuś, komu nie chcesz jej ujawniać.
Schnę, kurwa, a najgorsze jest to, że wszyscy wokół mnie zauważają pieprzone, dynamicznie postępujące zmiany, kiedy ja pozostaję ślepa.

No comments:
Post a Comment